Pierwsze miesiące są zawsze najbardziej ekscytujące i towarzyszy im ogromna euforia. Niektórzy już po pierwszym zastrzyku doszukują się z mian w wyglądzie. U każdego zmiany zachodzą w innym tempie - u jednych są bardzo widoczne, u innych subtelniejsze. Są tacy, którym twarz zmienia się naprawdę bardzo i tacy, którzy po 2 latach wciąż wyglądają jak kobieta z lekkim zarostem. Niektórym zarost na całej twarzy pojawia się już po 6 miesiącach, niektórym po roku, innym po 2 latach, a jeszcze innym wcale. To samo jest ze zmianą sylwetki - jedni chudną z bioder szybciej i bez większego wysiłku, inni muszą nad tym pracować. To, że możemy na testosteronie spodziewać się szeregu zmian fizycznych czy psychicznych, nie oznacza że pojawią się one już po pierwszym zastrzyku albo zaledwie po miesiącu. Niektóre mogą nie pojawić się wcale. Ludzie czytają w Internecie o wszystkich możliwych zmianach i usilnie zaczynają doszukiwać się ich u siebie, a przesadne zwracanie uwagi na drobne szczegóły w swoim wyglądzie przyczynia się do fałszywego przekonania, że jakieś zmiany faktycznie nastąpiły. I tak meszek na twarzy widoczny z odległości jednego centymetra urasta do miana zarostu, mięśnie nagle wydaja się większe, a na zdjęciach twarzy zrobionych przy zupełnie innym oświetleniu widać szerszą szczękę. Oczywiście wtedy trzeba się pochwalić zaobserwowanymi zmianami i tak dochodzi do szerzenia się absurdu, bo jeśli ktoś twierdzi, że po tygodniu zmieniła mu się twarz, urosły mięśnie, zmieniła tekstura włosów i zapach (bo i taki absurd słyszałem) to inni nie chcą być gorsi i zaczynają doszukiwać się tych zmian u siebie. Albo je znajdują, albo zaczynają się martwić, że coś z nimi nie tak i testosteron na nich nie działa (może nawet zaczną niepotrzebnie zwiększać dawki).
Niedobrze jest robić z tranzycji główny cel w życiu i traktować jako rozwiązanie wszystkich problemów. Ta początkowa euforia minie po roku, zastrzyki staną się tylko mniej lub bardziej przykrą i upierdliwą czynnością, o której trzeba pamiętać i ewentualnie ruszyć się do apteki po igły czy strzykawki, bo akurat się skończyły. Zmiany nie będą już tak zauważalne jak na początku, do męskiego głosu już dawno się przywyknie, zarost zacznie być denerwujący, mięśnie wcale nie urosły od samego wbijania sobie igły w nogę, a twarz może wcale nie wyglądać jak u modela. Tranzycja nie powinna być celem samym w sobie, a jedynie środkiem do osiągania innych, ważniejszych celów, sprawieniem, by codzienne życie i dążenie do nich było bardziej komfortowe.
Korekta płci to nie wyścig, a jednak bardzo wiele młodych osób tak to traktuje. Dopytywanie się kiedy pierwszy zastrzyk, kiedy mastektomia, zaczynanie diagnozy czym prędzej, bo ktoś tam już zaczął brać testosteron, a ja jeszcze nie to bardzo niedojrzałe podejście. To, że kolega już od 3 miesięcy jest na tst może wcale nie znaczyć, że szybciej osiągnie pożądane efekty. Może się okazać, że po roku będzie wyglądał mniej męsko, niż ktoś inny po zaledwie 6 miesiącach. Cieszcie się zmianami, ale miejcie do tego dystans.
Akurat co do zapachu, to uwierzyłbym że zmienia się najprędzej :P w końcu to chemia... A co do reszty to racja.
OdpowiedzUsuń